Ostatnio rozmawiałam z jednym z moich uczniów o trudnościach w samodzielnej nauce.
Na zajęciach jest zaangażowany, skupiony i aktywny.
Ale kiedy przychodzi moment, by usiąść do nauki w domu — zaczyna się WALKA. Wszystko zaczyna go rozpraszać. To nie tylko kwestia komórki czy powiadomień. To milion rzeczy, które wołają o jego uwagę d-o-k-ł-a-d-n-i-e w tym momencie. Wszystko jest ciekawsze niż zadanie, które ma przed sobą. Istna walka Dawida z Goliatem. A najtrudniejsze są pierwsze minuty.
Jako nauczyciele i rodzice często skupiamy się na tym, co widać: jaka ocena, zrobione czy niezrobione, mierny, celujący, ile procent z testu. Pokaż mi wyniki.
Ale nie znamy kontekstu, nie bierzemy pod uwagę tła. A w tle może właśnie toczyć się walka o skupienie. Złe samopoczucie po dawce nowego leku. Przeciążenie, niewyspanie, jakaś szkolna porażka, chwilowa (czasem dłuższa) życiowa dezorientacja.
Takie rozmowy, w których uczeń zaprasza mnie do poznania swojego osobistego tła, to jedna z najcenniejszych części mojej pracy. Jedna z najistotniejszych części systemu, który wymyśliłam i wdrażam w Pozytywnym Hiszpańskim.
Podczas tych spotkań zadaję uczniowi „pytania metakognitywne” – pytania, którymi pomagam uczniom usłyszeć siebie i zrozumieć, jak się uczy i co go/ją wspiera.
To moment, w którym ja milknę, a uczeń mówi.
Jestem wtedy tylko uszami.
Przed taką rozmową często przypominam sobie słowa mojej mentorki, Kasi Hylińskiej, która wprowadzała mnie w tajniki neurolanguage coching.
„To nie jest o mnie. To jest o nich.”
To zdejmuje ze mnie presję, że to ja muszę znać odpowiedź. Bo odpowiedź jest po ich stronie. Często czeka tylko na to, by ktoś wreszcie zadał to właściwe pytanie!
W codziennym biegu młodzież (my wszyscy?) rzadko mamy przestrzeń, by ktoś naprawdę nas wysłuchał — nie po to, by coś doradzić, ale po to, by pomóc nam usłyszeć samych siebie.
W coachingu mówi się, że coach jest jak lustro, w którym coachee może się przejrzeć.
I właśnie tak staram się pracować — być dla moich coachees i uczniów towarzyszem, który pomoże rozbroić emocjonalne bomby, znaleźć krótszą i bezpieczniejszą drogę do celu językowego, a czasem powie tak bardzo potrzebne słowa uznania: widzę twój postęp, doceniam wysiłek, widziałam, ile cię to kosztowało, gratuluję.
Poniżej kilka z pytań, które regularnie stawiam moim uczniom i coachees. Zapraszam, byś sobie na nie odpowiedział/a. Może któreś z nich pomoże Ci usłyszeć siebie:
- Co chcesz osiągnąć?
- Co zmieni się w twoim życiu, gdy będziesz biegle mówić po hiszpańsku (albo w innym języku, którego się właśnie uczysz)?
- Jak lubisz się uczyć?
- Jakiego wsparcia potrzebujesz?
- Czyjego wsparcia potrzebujesz?
- Co możesz zrobić z trudnością, której doświadczasz w nauce?
- Co możesz zmienić?
- Jaki będzie pierwszy krok?
- Jak to chcesz utrwalić?
- Co pamiętasz z ostatnich zajęć?
- Dlaczego to właśnie zapadło ci w pamięć?
- Czego potrzebujesz, by być skupionym podczas lekcji?
Jeśli chcesz, napisz do mnie, co odkryłeś/aś.




